„Devs” serial HBO – recenzja

Devs wciąga. Robi to delikatnie i powoli. Od samego początku. Intryguje formą i ilością wątków. Czy to science fiction, thriller psychologiczny, czy film szpiegowski? Na te pytania nie ma jasnej odpowiedzi. Fabuła dzieje się gdzieś w dolinie krzemowej. Kiedy? W niedalekiej przyszłości.

Technologiczna firma Amaya. Poznajemy dwójkę bohaterów, inżynierów: Sergieja i Lily. Dobrze dobrana para, ułożone życie towarzyskie. Do momentu kiedy Sergiej dostaje awans. Ma pracować dla wewnętrznego oddziału firmy – Devs. Po dniu spędzonym w tajemniczym oddziale Sergiej znika. Zaniepokojona Lily zaczyna go szukać i zaczynają się dziać ciekawe rzeczy. Chłopak został zamordowany, a jego śmierć zatuszowana.

Mamy również intrygującego szefa firmy – Foresta, którego poznajemy bliżej w trakcie jego pracy. No właśnie, nad czym pracuje Devs? Na początku mamy mgliste pojęcie co takiego dzieje się w specjalnie zbudowanym obiekcie na terenie firmy. Piękny i złowrogo wyglądający budynek otoczony złotymi słupami to uczta dla zmysłów. Jest jeszcze jeden, czarny charakter, szef ochrony firmy Amaya – Kenton. Eliminuje problemy, zaciera ślady, człowiek od brudnej roboty.

Na początku wydawało mi się, że wszystko się ślimaczy, przeciąga w nieskończoność. Ale to tylko błędne wrażenie. Ma to swój sens. Stworzona narracja dziwnie przyciąga. Chcemy więcej i więcej. Początkowy wątek zaginięcia jest tylko małym elementem. Poznajemy niesamowity pomysł stworzenia superkomputera. Czy przyszłość można przewidzieć, czy mozna ją zmienić?

Twórcą tego serialu jest Alex Garland. Tak, ten od Ex-Machina i Dredd. Wymusza on na widzach ciągłe skupienie, nie obejrzysz Devs jednym okiem. Musisz być czujny i dać się ponieść. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.